20 sierpnia 2008 (3)

budzik rano nie dzwoni.
nie oglądam meczów.
ani siatkówki. ani ręcznej.
oba, i tak, przegrane.

wysypiam się.
ból brzucha nie jest taki natarczywy,
jak ten z wczorajszego późnego wieczoru.

kolorowo mi.
fioletowo. turkusowo.
czerwono. malinowo.
do tego czarno wytuszowane rzęsy.

ciepły letni deszcz spływający po skórze.
promienie słońca mieniące się w kroplach.

uśmiecham się do małej dziewczynki
kręcącej się na chodniku
wystawiającej twarz do padającej wody.

deszcz sprawia, że pod powiekami
powstają wyimaginowane obrazy.
wywołujące przyśpieszone serca bicie.
piszę esemesa. dostaję esemesa.
zamykam oczy. uśmiecham się do siebie.

wieczorna kawa z Dominiką.
zdecydowanie zbyt rzadko.
po każdym takim spotkaniu
mówię, że czas coś zmienić,
żeby było między nami jak kiedyś.
ale cały czas pozostaje tak jak jest.
może tym razem? może się uda?

Nie myśl że nie miniemy nigdy się
Choć łatwiej razem iść pod wiatr.